
Belfast Pride 2010
Co roku – choć impreza trwa kilka dni – Belfast staje się bardzo kolorowy. Belfast Pride, bo o tej imprezie mowa pokazuje nam wszystkim na czym polega prawdziwa tolerancja i wzajemna akceptacja. Fakt, jak co roku też były dwie grupki protestujących, ale było to jedynie niegroźne nawoływanie, że „homo to zło” i na tym koniec. Nie było rzucania butelkami, czy też jakichkolwiek aktów przemocy. Kto chciał, ten oglądał paradę i występy, kto nie chciał odwracał się na pięcie i tyle go widzieli. Przyznać jednak trzeba, że takich przypadków był może jeden procent jak nie mniej. W paradzie szli wszyscy – geje, lesbijki, transseksualiści, bi a także co nikogo tutaj nie dziwi ludzie kochający tak jak większość. Pełno uśmiechów, transparentów, ofert darmowych uścisków („free hugs”), żadnych przepychanek i wyzwisk. Pomimo wielkiej ulewy – a padało naprawdę bardzo mocno – mało kto się przestraszył pogody, choć ta płatała figle i kiedy tylko chowaliśmy aparat by ochronić go przed deszczem, to od razu pojawiało się piękne słońce. Zobaczcie sami jak było –
fotorelacja.